Kiedy bawił się dziś z zaaferowaną minką w kawiarni, na miękkiej wykładzinie, przypomniałam sobie 29 tc, kiedy trafiłam do szpitala. I kiedy usłyszałam, że być może zaraz zacznie się poród. I kiedy po porodzie, który jednak nastąpił całe 11 tygodni później, lekarz powiedział, że była pępowinka wokół szyi, ale na szczęście...Nasze szczęście. I ten rajd do szpitala tydzień przed porodem, kiedy nie ruszał się całą noc. I to ktg o 5.00 rano, które mówiło: jestem mamusiu, jestem. Patrzę na niego i chcę go tulić, całować, zapewniać o miłości jeszcze mocniej. Chcę dziękować, bo nie zawsze jest to szczęście, nie zawsze ktg mówi takie słowa...Tak wielki dar. Podbiegł do mnie dziś i pokazując zegar powiedział z powagą "goga". Jakby wiedział, że czas to poważna sprawa. Tego danego nam nie marnuję. Szanuję i przeżywam co do minuty. Bo pamiętam o tych, którym tego czasu nie dano...
Darem jest. I dziękuję wciąż za niego. Daje mi tyle, że chcę się dzielić tym, co otrzymuję. Odkąd jest, każda sekunda ma dodatkowy sens, podniesiony przez miłość do którejś tam potęgi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczęście. Pokaż wszystkie posty
piątek, 11 listopada 2011
piątek, 4 listopada 2011
Śmieciowe sprawy
Jestem bombardowana. Nhn, koncerty Gordonowskie, blw, rodzicielstwo bliskości, pieluchy wielorazowe, mama wraca do pracy, nie daj sobie na głowę wejść, książki o kupach, książki o wychowaniu, kreatywnym rozwoju i dyscyplinie. Niektóre z tych strzałów przyjmuję, obracam w rękach, daję MU do spróbowania. Część ląduje w śmietniku, tak jak wszystkie okruszki z podłogi, które niesie tam z zaaferowaną miną i głośnym beeee. Już zaczyna oswajać się z myślą, że nie wszystko jest w równym stopniu użyteczne i że część tego wszystkiego to śmieci. Jestem bombardowana też jego spojrzeniem. I to daje silę do szukania tego, co warte jest.
Dziś dzięki Carle Eric'owi nauczył się bić w piersi jak goryl. Patrzę na tę radość z odkrywania siebie i patrzę, i patrzę. Mogłabym tak trwać. Ale niestety, "Od stop do głów" niebezpiecznie zbliża się do śmietnika. Więc i ON ma problemy z rozpoznaniem: śmieć czy nie?;)
Dziś dzięki Carle Eric'owi nauczył się bić w piersi jak goryl. Patrzę na tę radość z odkrywania siebie i patrzę, i patrzę. Mogłabym tak trwać. Ale niestety, "Od stop do głów" niebezpiecznie zbliża się do śmietnika. Więc i ON ma problemy z rozpoznaniem: śmieć czy nie?;)
daremjest
Darem jest. Nie wiedziałam, że aż takim. A kiedy się dar otrzymuje, to trzeba się nim dzielić. Więc będę próbować zbierać te chwile, spojrzenia, słowa. I puszczać je w świat, bo on daje mi tyle, że i ja mogę innych obdarować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
