Pamiętam ten pierwszy. Nieporadny jeszcze, ale z taką dawką emocji, że aż zakręciło mi się w głowie. Potem próby śmiechu, początkowo na wdechu, jakby chciał zatrzymać w sobie radość. I kiedy nauczył się ją wypuszczać do nas, wraz z wydechem. Głośny, cudny śmiech. Dźwięki wewnętrznej harmonii, szczęścia z bycia, trwania, istnienia. Radość niepozornej chwili, kolejnego odkrycia - że kotek robi : maaaaaa, piesek: yyyyy, a kurka: koko. Ze mama tuli i karmi mleczkiem, a tata podbija piłkę głową. Bam, spadła i jest znów wesoło. Jego uśmiech szczerzy do nas kolejne ząbki i pozwala odkrywać w sobie te pokłady szczęścia, które nagromadziliśmy w swoim dzieciństwie. Jego pierwotna radość i nasza odkurzona. Ich źródło w afirmacji życia i bijącym miłością sercu Mamy.
Darem jest. I dziękuję wciąż za niego. Daje mi tyle, że chcę się dzielić tym, co otrzymuję. Odkąd jest, każda sekunda ma dodatkowy sens, podniesiony przez miłość do którejś tam potęgi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
środa, 9 listopada 2011
poniedziałek, 7 listopada 2011
Każda z chwil
Choć nie ma ich wiele, żałuję każdej. Każdej godziny, nawet minuty spędzonej bez niego. Kiedy wracam i widzę, że posiadł nową wiedzę, zgłębił kolejny tajnik świata, oczy błyszczą mu z dumy i fascynacji, to wiem, że coś straciłam. Że nie ja byłam świadkiem, towarzyszem... Dlatego rzadko się z nim rozstaję, bo chcę chłonąć jego kontakt ze światem, póki jest taki pierwotny i odkrywczy.
Bierze mnie za rękę i prowadzi do swojej krainy, ja odkrywam ją z nim. Kto przewodnikiem, kto nauczycielem?
Bierze mnie za rękę i prowadzi do swojej krainy, ja odkrywam ją z nim. Kto przewodnikiem, kto nauczycielem?
piątek, 4 listopada 2011
Śmieciowe sprawy
Jestem bombardowana. Nhn, koncerty Gordonowskie, blw, rodzicielstwo bliskości, pieluchy wielorazowe, mama wraca do pracy, nie daj sobie na głowę wejść, książki o kupach, książki o wychowaniu, kreatywnym rozwoju i dyscyplinie. Niektóre z tych strzałów przyjmuję, obracam w rękach, daję MU do spróbowania. Część ląduje w śmietniku, tak jak wszystkie okruszki z podłogi, które niesie tam z zaaferowaną miną i głośnym beeee. Już zaczyna oswajać się z myślą, że nie wszystko jest w równym stopniu użyteczne i że część tego wszystkiego to śmieci. Jestem bombardowana też jego spojrzeniem. I to daje silę do szukania tego, co warte jest.
Dziś dzięki Carle Eric'owi nauczył się bić w piersi jak goryl. Patrzę na tę radość z odkrywania siebie i patrzę, i patrzę. Mogłabym tak trwać. Ale niestety, "Od stop do głów" niebezpiecznie zbliża się do śmietnika. Więc i ON ma problemy z rozpoznaniem: śmieć czy nie?;)
Dziś dzięki Carle Eric'owi nauczył się bić w piersi jak goryl. Patrzę na tę radość z odkrywania siebie i patrzę, i patrzę. Mogłabym tak trwać. Ale niestety, "Od stop do głów" niebezpiecznie zbliża się do śmietnika. Więc i ON ma problemy z rozpoznaniem: śmieć czy nie?;)
daremjest
Darem jest. Nie wiedziałam, że aż takim. A kiedy się dar otrzymuje, to trzeba się nim dzielić. Więc będę próbować zbierać te chwile, spojrzenia, słowa. I puszczać je w świat, bo on daje mi tyle, że i ja mogę innych obdarować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

